Szczodre Gody. Jak chcę być ze sobą w nowym roku

Szczodre Gody to czas przejścia i zatrzymania. Najciemniejszy moment roku, w którym coś się kończy,a coś nowego – jeszcze bardzo cicho – zaczyna oddychać.
To święto zatrzymania, moment, w którym słońce na kilka dni staje w miejscu, jakby po całym roku robiło sobie wolne.
Czas bycia bliżej ognia, bliżej ciała, bliżej prawdy.Czas, w którym można być naprawdę blisko siebie.
Wchodzę w nowy rok powoli.
Nie z listą postanowień, ale z pytaniem:
jak chcę w nim być – ze sobą?
Jak chcę się w nim umościć, urządzić, jak chcę się w nim czuć.
Każdy miesiąc ma swój rytm.
Swój wielowymiarowy, unikatowy klimat i swoją energię.
Postanowiłam wraz z grupą cudownych kobiet dołączyć do Szczodrych Godów w przestrzeni o niezwykle energetycznej nazwie „Ten pierwszy krok. Nie muszę być miła – mogę być prawdziwa”, prowadzonych przez niezastąpioną Klaudię Oleksak. To ona każdego dnia, podczas live’ów, prowadziła nas uważnie przez kolejne miesiące nadchodzącego roku.
Dzień po dniu mogłam poczuć ich rytm i energię, rozgaszczając się w każdym miesiącu już teraz. Każdego poranka czekałam na spotkanie z Klaudią, zastanawiając się, jakie słowo przyniesie na kolejny miesiąc. Każdego dnia ustawiałam się energetycznie na to, co przede mną.
I jeśli mój rok ma być taki jak te dni — pełne uważności, kobiecej energii, prawdy i czułej obecności — to już nie mogę doczekać się tej podróży.
Jeśli jeszcze nie znasz Klaudii i nie wiesz, czym się dzieli, zostawiam tu do niej namiary — być może to właśnie jej dzisiaj szukasz. A już 14 stycznia pod jej skrzydłami startuje „Miesięczny trening osobistej mocy„. Jeśli nie masz planów na zimowe wieczory i czujesz, że brakuje Ci kobiecej energii, wsparcia i głębokiej pracy ze sobą — to może być dokładnie to, czego potrzebujesz by otulić się w te zimowe wieczory i zaopiekować się sobą, tak jak ja podczas Szczodrych Godów opiekowałam się swoim nadchodzącym rokiem, a może masz ochotę spędzić czas wśród innych kobiet, być może tak jak ja szukasz kobiecej energii podczas zimowych wieczorów.
Klaudia Oleksak👉 Facebook👉 Instagram
Dziękuję, Klaudia 🤍
A oto mój slajd — niech dzieje się magia.
Niech to będzie mój mistrzowski rok: zrealizowanych marzeń, wewnętrznej harmonii i spokoju.
🤍 MÓJ STYCZEŃ
Cisza. Uważność. Powrót do siebie.
Styczeń jest jak miękki koc. Nie popycha. Nie wymaga. Zaprasza.
To miesiąc bycia do wewnątrz. Słuchania tego, co ciche.
Zatrzymania się dokładnie tam, gdzie zwykle chciałoby się ruszyć z kopyta –
bo nowy rok, bo postanowienia, bo data w kalendarzu.
A jednak to nie jest jeszcze ten moment.
To wciąż czas odpoczynku. Czas bycia.
Widzę styczeń z książką na kolanach, z herbatą stygnącą powoli,
z oddechem, który nigdzie się nie spieszy – głębokim i uwalniającym.
Nie planuję jeszcze całego roku.
Najpierw sprawdzam, jak się w nim czuję.
Jak ja się czuję – ze sobą.
W styczniu pozwalam sobie być, zanim znów zacznę działać.
Otulam się ciepłem zimowej aury, miękkim kocem,
i daję ciału przerwę na oddech – jak słońce podczas Szczodrych Godów,
które na chwilę zatrzymuje swój bieg, by nabrać siły.
🌒 MÓJ LUTY
Delikatne działanie. Czułe decyzje. Przebudzenie.
Luty przychodzi jak niewinne przeciągnięcie się po śnie.
Jeszcze bez pośpiechu.
Jeszcze z zamkniętymi oczami.
Energia powoli wraca do ciała. Nie wybucha – raczej budzi się z ciekawością.
Pojawia się ochota na drobny ruch. Na rozprostowanie pleców.
Na pierwszy krok tylko dlatego, że ciało mówi: chcę.
Kreatywność podnosi głowę ze snu. Jeszcze nieśmiała. Jeszcze cicha.
Ale już obecna.
Słońce zagląda w okna coraz śmielej.
Niby wciąż zimowo, a jednak coś we mnie się rozjaśnia.
W lutym nie muszę jeszcze biec. Wystarczy, że delikatnie się poruszę
i pozwolę, by endorfiny przypomniały mi, że żyję.
🌗 MÓJ MARZEC
Pomiędzy. Wzrastanie. Przebudzenie. Wspólnota.
Marzec jest jak przesilenie.
Jeszcze pomiędzy światami. Pomiędzy światłem a ciemnością.
Zima wciąż trzyma swój płaszcz, ciągnie go za sobą po ziemi,
ale już widać, że zaraz go zdejmie.
Moja energia budzi się coraz śmielej. Nie pojedynczym ruchem, lecz gwarem.
Rozmową. Byciem razem.
To miesiąc kobiecych wibracji. Wspólnego wyjazdu.
Świętowania bycia kobietą. Świętowania Dnia Kobiet.
Świętowania życia.
Jeszcze pół na pół. Jeszcze trochę w zimowej energii, a już w połowie gotowa do drogi,
do działania, do smakowania tego, co przede mną.
Marzec jest jak poranek. Pąki zaczynają pękać cicho.
Zima jeszcze się ogląda, ale na horyzoncie świeci coraz cieplejsze słońce.
I wiem już, że idę ku światłu.
🌸 KWIECIEŃ
Witalność. Wyzwania. Rozkwit. Radość. Energia.
Kwiecień przychodzi z energią, która rozkwita jak pąki na drzewach.
Przyroda wybucha życiem. Wszystko chce już rosnąć, działać, iść do przodu.
A jednak… zima jeszcze raz macha nam na pożegnanie.
Cicho szepcze: „No dobrze, już idę, ale rozstać się wcale nie jest łatwo”.
Bywa nagle chłodno. Bywa, że trzeba znów zwolnić.
I trochę jesteśmy już tym wspólnym czasem zmęczone.
Chcemy ją pośpieszyć. Chcemy wreszcie ruszyć.
Dni stają się coraz dłuższe. Ptaki zaczynają świergotać od świtu.
Pomysłów, marzeń i planów jest coraz więcej.
To moment pierwszych decyzji. Pierwszych wyzwań. Pierwszego „zaczynam”.
Robimy wiosenne porządki – w domu, w myślach, w sercu.
Kwiecień uczy mnie, jak działać mimo zmienności.
Jak iść naprzód, nawet jeśli jeszcze nie wszystko jest pewne, jeszcze nie na wszystko ma się energię.
🌼 MAJ
Przyjemność. Miłość. Rozkwit w pełni. Pasja.
Maj jest przyjemnością. Jest miłością.
Jest romansem z życiem.
Energetyczna pralka ustawiona na wirowanie.
Wszystko kręci się szybciej, intensywniej, pełniej.
Maj jest jak lemoniada – orzeźwiająca, pełna smaku i barw.
Jak gofr z owocami, jak szum fal, który zostaje w ciele jeszcze długo po tym, jak ucichnie.
Słońce dogrzewa. Dopieszcza.
Czule muska spragnione bliskości ciało.
Mój maj to uśmiech. To przemeblowania.
To pierwsze prace ogrodowe i domowe.
Tu już się tworzy nowe. Ruchy są pewniejsze, decyzje odważniejsze, tempo wyraźniejsze.
Prace nabierają rytmu. Życie nabiera smaku.
Maj mówi: czuj, korzystaj, pozwól sobie na przyjemność.
☀️ CZERWIEC
Światło. Moc. Celebracja.
Czerwiec jest światłem. Jest mocą. Jest celebracją życia.
Najdłuższy dzień. Noc Kupały.
Słońce w pełni swojej siły.
To miesiąc moich urodzin i rocznicy ślubu.
Czas miłości, bliskości i utulenia.
Światło jest wszędzie. Tak potrzebne, jak rybie woda.
Czerwiec otula pełnią słońca. Rozgrzewa ciało. Rozświetla serce.
To dla mnie najpiękniejszy miesiąc w roku.
Pełnia. Lato. Mój czas.
Moje najważniejsze dni. Pełne dobrych słów, życzliwości, bliskości.
To ja decyduję, jak ten czas przeżywam.
Mój czerwiec to rodzina. Wspólny wyjazd. Podróże.
Doświadczanie świata razem.
Mój czerwiec jest świętem. Jest wdzięcznością. Jest miłością w najczystszej postaci.
🌻 LIPIEC
Pełnia. Aktywność. Prostota.
Lipiec to energia w pełni. Pełnia lata. Ruch, który płynie naturalnie.
To miesiąc pracy. Tworzenia. Zmian, które mają konkretne kształty.
Nowe ubranie dla domu. Docieplanie murów i fundamentów. Wymiana okien.
Dużo działania. Dużo zaangażowania. I ogromna wdzięczność za ludzi –
fachowców, profesjonalistów, tych, którzy robią swoją pracę z sercem.
Lipiec jest też momentem przejścia. Teoretycznie wciąż pełnia, a jednak coś zaczyna delikatnie opadać. Jak słońce, które po zenicie powoli kieruje się ku zachodowi.
Jest w nim prostota. Piękna w swojej zwyczajności.
Letnie jedzenie. Smak malin. Borówek. Truskawek.
Spacery. Bliskość z przyrodą, która jest w pełni swojego życia.
Lipiec uczy mnie, że pełnia nie musi być spektakularna.
Czasem jest cicha, pracowita i bardzo prawdziwa.
🌾 MÓJ SIERPIEŃ
Nasycenie. Zbieranie owoców. Czucie.
Sierpień jest cienką granicą. Czasem tajemnicy.
Między pełnią a odchodzeniem.
To moment, w którym mówię sobie: zrobiłam już dużo. Wystarczy.
Wektor zaczyna iść w dół.
Ranki stają się chłodniejsze. Dni wciąż ciepłe, ale coś w powietrzu zapowiada zmianę.
Od styczniowej ciszy, przez pomysły, pierwsze kroki i działania, rozkwit i eksplozję energii –
dochodzi się właśnie tutaj.
Zaczynam spowalniać. Prace dobiegają końca.
Zbieram plony swoich działań.
Dom wygląda pięknie.
Ciało jest w swojej najlepszej kondycji.
Po miesiącach pracy – silne, jędrne, wysportowane, obecne.
To czas satysfakcji. Spełnionych planów. Zrealizowanych decyzji.
Mój sierpień to połączenie z intuicją.
To ja w pełni siebie. Zadowolona. Spokojna. Wystarczająca.
Już nie muszę robić więcej. Teraz mogę czuć.
🍂 WRZESIEŃ
Obfitość. Troska. Uważność. Przemijanie.
Wrzesień jest miękkim wejściem w jesień.
Bez pośpiechu. Bez żalu.
To czas porządkowania i nadawania sensu.
Refleksji, która nie ciąży.
Patronką tego miesiąca jest dla mnie Żiwa (Siwa) –
bogini troski, ciepła domowego, wsparcia i poczucia humoru,
które pomaga nie brać życia zbyt ciężko.
Wrzesień wciąż niesie słońce. Wciąż jest energia.
Wciąż są kobiece spotkania i podróże.
Smak śliwek. Zapach pieczonej dyni.
Jest obfitość relacji, zdrowia i pieniędzy.
Jestem w obfitości, otoczona życzliwymi ludźmi.
Troszczę się o siebie i o bliskich. Jedną nogą schodzę do środka,
a drugą jeszcze idę w świat.
Są ostatnie wyjazdy. Ostatnie porządki.
Dekorowanie wnętrz. Ostatnie szlify, by było miękko, ciepło i przytulnie.
Żegnam lato. A we mnie jest zgoda – na przemijanie, na konieczność zmian.
Mój wrzesień jest kolorowy jak jesienne liście.
Moje ciało jest w najlepszej formie.
Moje małeństwo – najpiękniejsze.
Bliskość i ludzie wokół mnie są darem: wzajemne zrozumienie, akceptacja, przyjaźń, miłość, wsparcie, ciepło.
To są moje plony.
🍁 MÓJ PAŹDZIERNIK
Czyszczenie. Introspekcja. Poddanie.
Październik jest miesiącem schodzenia głębiej do środka.
Ciszy. Intuicji. Mądrości.
To czas kontaktu z cieniem, ale bez ciężaru.
To moja „mad woman” – emocjonalna, prawdziwa, ale bez mroku.
Czyszczenie. Porządek.
Co jeszcze mogę oczyścić przed końcem roku?
Co jeszcze mogę zrobić, uporządkować, zamknąć?
Introspekcja. Schodzę do środka.
Łączę się z głosem mojej intuicji.
Jesień wkracza. Smak jabłek, kocyk, herbatka.
Dłuższe wieczory.
Poddanie, ale nie oddanie. Pozwalam sobie pomagać.
Pozwalam się otulać i kochać.
Dłużej śpię. Poranki witają mnie zapachem kawy,
przyniesionej przez ukochanego.
Jestem trochę słabsza po miesiącach pracy, po intensywnym roku.
Pozwalam sobie na opiekę. Pozwalam sobie na ukochanie.
Otaczają mnie życzliwi, pomocni ludzie.
Zdejmuje z siebie ciężar. Pozwalam sobie być w swojej kobiecości.
Moja moc jest moją kobiecością.
Październik jest jak pierwszy powiew chłodu.
Mogę być prawdziwa w swoim samopoczuciu. Mogę być w swoich emocjach.
Mogę być w sobie. Nie udaję. Nie uciekam od siebie.
Jestem.
🕯️ LISTOPAD
Cisza. Przemijanie. Refleksja. Akceptacja.
Listopad to dalsze schodzenie w ciszę.
Przygotowanie do zimowego zatrzymania.
Czas intymności, akceptacji i refleksji.
To koniec zbiorów. Już tyle nie ma.
Już czas na podsumowanie i marzenia.
To miesiąc ostatnich spotkań, ostatnich kobiecych wyjazdów,
ostatnich wspólnych, zimowych herbat.
Jeszcze rozwojowe wypady. Jeszcze ostatnie warsztaty.
Ale więcej jest medytacji. Więcej wyciszenia.
Więcej książki i pracy z emocjami, w blasku białej świecy.
To czas refleksji nad przemijaniem i nad tymi, których już nie ma.
To czas marzeń.
Listopad to łagodność, którą kocham.
Pozwalam sobie być już zmęczona. Pozwalam sobie odpuścić.
To też planowanie końca roku. Domykanie. Utulanie z wdzięcznością.
❄️ MÓJ GRUDZIEŃ
Uważność. Powrót do środka. Domknięcie.
Grudzień jest uważnością. Uważnością na siebie.
Na ciało. Na oddech. Na to, co domaga się ciszy.
To czas przejścia.
Jesień kończy swój taniec, a zima stawia pierwszy krok.
Zataczamy krąg. Wracamy do Szczodrych Godów.
Do momentu, w którym słońce znów robi sobie urlop,
zatrzymuje bieg i zaprasza do środka.
Mój grudzień jest powrotem. Do tego, co prawdziwe.
Do tego, co najcichsze. To czas domykania, ale bez presji.
Czas bycia, a nie działania.
Jeśli mój grudzień będzie taki jak te ostatnie dni spędzone z kobietami —
w uważności, bliskości i czułej obecności —
a mój rok taki jak te dwanaście dni, przeżyte w tak cudownym gronie,
otulona kobiecą energią, prowadzona przez Klaudię,
to wiem, że wchodzę w nowy czas dokładnie tak, jak chcę.
Z miękkością.
Z prawdą.
Z uważnością.
Niech to się domyka.
Niech to się zaczyna.
Ps.Jeśli potrzebujesz otulić się w te zimowe wieczory i zaopiekować się sobą, tak jak ja podczas Szczodrych Godów opiekowałam się swoim nadchodzącym rokiem, to zostawiam tu link — być może tak jak ja szukasz kobiecej energii podczas zimowych wieczorów: